Jedzenie

Wyobraźcie sobie, że w Polsce wchodzicie do knajpy i składacie takie o to zamówienie: na przystawkę gęsty jogurt – kelnerka już w tym momencie dziwnie na was zerka, a gdy dodajecie “tylko słony!”, to jest już pewna, że ma do czynienia ze świrem. Do tego zamawiacie pokrojone na kawałki pomidory i ogórki oraz michę zielska (“zielsko” to trafne określenie na jakieś zioła podawane całymi krzaczkami) i całe papryki. Do tego prosicie o kawałki baraniny, dziwny chleb i małą filiżankę kawy. Tak z grubsza wygląda dość wystawny zestaw obiadowy w Armenii w knajpie.

***
Dość wystawny, gdyż na co dzień w Armenii spożywa się głównie po prostu same kebaby. A przynajmniej ja głównie spożywam kebaby. Przy czym pisząc o “kebabach” nie mam na myśli naszych tradycyjnych polskich kebabów (podobno doner kebab), tylko niepokrojony kawał mięsa zawinięty w lawaszu. Zupełnie inna jakość kebaba. No i są tanie – standardowo kosztuje 700 dramów, ale polecam większe i lepsze za 1000 lub 1200 dramów. Tak samo jedzenie w Chinach zupełnie nie przypominało naszego pradawnego “chińczyka”. Do mięsa dodaje się, jak na Podkarpaciu, cebule i jakieś zielsko jeszcze. Generalnie bardzo mnie to bawi, że wszystko inne poza cebulom i koperkem to już nosi szumne miano dokupywanej oddzielnie “sałatki”.

Ormianie doceniają też należycie podroby, także można sobie zamówić kebaba z sercami lub nerkami.
Czasem podają mięso i lawasz osobno i człowiek musi sobie samemu, niczym przysłowiowy świstak, zawinąć.

Warto też odnotować, iż część lokali czy sklepów z mięsem absolutnie nie spełniłaby nawet w połowie standardów unijnych 🙂 Może mięso nie leży na gazetach na ziemi jak gdzieniegdzie na targowiskach na Ukrainie, ale raczej nie jest przechowywane w chłodniach z atestem KE. I czasem – trzymajcie się! – facet ciacha mięso tasakiem w pomieszczeniu sprzedażowym. A w lokalach czasem – o, zgrozo! – nie ma łazienki. Rząd zdecydowanie powinien coś z tym zrobić.

Dobre są też lokalne pizze. Robi się je na lawaszowym cieście, zdaje się, pokrapia cytryną i tak zjada się zawinięte.

Poniżej jedzenie w bardzo wczesnej fazie przygotowywania: kury sprzedawane na jednym z erywańskich targowisk.
DSC_0101

Advertisements
This entry was posted in Armenia and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s