Ormianie

Na razie wiemy, że mają piękne kobiety, nie lubią Turków i krótkich spodenek, a także, że wszyscy są gejami i dlatego grają w szachy.

Co jeszcze? Otóż, Ormianie są nadzwyczaj uprzejmi. Po czym wnoszę?

1. Autostop.
Pamiętacie wycieczkę do Garni i Geghard? Po zwiedzeniu tych miejsc, udałem się na przystanek w oczekiwaniu na marszrutkę. Nie upłynęło 5 minut, gdy zatrzymał się jakiś facet i sam z siebie wziął mnie na stopa (co dowodzi wyższości ludzi Wschodu nad Niemcami – ostatnio w okolicach Monachium nie udało mi się znaleźć autostopa przez kilkanaście godzin, mimo usilnych starań).

To była bardzo ożywczo kulturowo podróż, gdyż facet słuchał ruskiego rocka i dzięki niemu poznałem świetny zespół Машина Времени:

Nie był to jedyny raz, kiedy jakiś Ormianin podwiózł mnie sam z siebie, to zdarza się nader często, naprawdę.

2. Kultura w marszrutkach
Gdy w Polsce wchodzi ktoś do autobusu z plecakiem, słychać często urocze: “Gdzie, ku*wa z tym plecakiem się pchasz?”. Gdy w Armenii wchodzi się do marszrutki z plecakiem, Ormianie widząc, że z plecakiem jest niewygodnie, a wokół ciebie nie ma na niego miejsca, po prostu go od Ciebie biorą i kładą go sobie na kolanach lub pod siedzeniem.
Podobnie gdy w Polsce wchodzi ktoś do autobusu z małym dzieckiem, ludzie sobie myślą: “Ku*wa, z bachorem wszedł, pewnie będzie się darło całą drogę”. Ormianie bardzo lubią dzieci, a widząc, że z berbeciem niewygodnie, po prostu go od Ciebie biorą i kładą go sobie na kolanach lub pod siedzeniem.
Podobnie gdy w Polsce wchodzi ktoś z jadowitym wężem, ludzie narzekają. Tymczasem w Armenii…

3. Biesiady
O zaproszeniu mnie na poczęstunek przez faceta w Garni pisałem – oczywiście, nie wiem do dziś, na ile był to chwyt marketingowy, a na ile słynna ormiańska gościnność, ale podejrzewam to drugie. Pisałem, że wyżerka była przednia wtedy?

4. Propozycja
Po obejrzeniu klasztoru Chor Wirapu udałem się do kawiarni, by schłodzić się zimnym tanem. Gdy popijałem napój, grupka Ormian siedzących obok spytała się mnie, czy może nie mam ochoty na rybę za 10000 AMD. Powiedziałem, że nie bardzo. Wobec tego spytali się, czy może nie zadzwonić po panią, z którą mógłbym… – i tutaj zaczęli żywo gestykulować. (Swoją drogą, trudno im nie odmówić logiki, widzieli, że chłodzę się napojem, więc pić mi się nie chce, a więc może jeść? Jeść nie, no to zostało…). Spytałem się (oczywiście, wyłącznie z reporterskiej ciekawości), ile kosztuje taka atrakcja. Okazało się, że 5000 AMD, a więc tyle co połowa smażonej ryby. Doprawdy, do dziś nie wiem, co o tym sądzić.

PS. Węże są mniej miłe – sporo tutaj jadowitych bestii (ot, choćby żmija lewantyńska), dlatego wszystkim zwiedzającym cokolwiek poza miastami sugerowałbym jednak porzucenie sandałów i wbijanie się w buciory. Oczywiście, sam tego nie robię, ale ja noszę przy sobie zawsze odpowiednią surowicę.

PPS. Ormianie są naprawdę bardzo mili – nawet jeżeli mordują kogoś, to zawsze bardzo uprzejmie i z uśmiechem na twarzy:

DSC_0530

Advertisements
This entry was posted in Armenia, Wschód and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s