Zakaukazie – informacje praktyczne (część 4: co warto zwiedzać?)

Nie będę wymieniał wszystkich interesujących miejsc, tylko te najciekawsze.
Wpis chciałem zilustrować zdjęciami, ale uznałem, że za dużo roboty, poza tym wszystko jest w necie.

1. Gruzja
Gruzji nie trzeba chyba nikomu polecać.
a) Tbilisi i okolice: Na Tbilisi jeden dzień wystarczy. Sugeruję przejść się aleją Rustaweli i na placu Wolności skręcić w lewo, w kierunku Twierdzy Narikali. Wspiąć się na Twierdzę i potem pokręcić się po obszarze starej zabudowy. Muzeum Narodowego i Sztuki nie polecam, chyba że ktoś bardzo sobie ceni Pirosmaniego, to kilka obrazów w tym ostatnim znajdzie. Polecam również wybranie się do którejś z łaźń – wynajęcie pomieszczenia kosztuje 20 GEL. Masaż i szczotkowanie dodatkowo płatne 15 GEL – tu już za osobę. W okolicy warto wybrać się Mcchety, dawnej stolicy, choć jak tam nie pojedziemy, to też się nic nie stanie 🙂
b) środek, czyli Szida-Kartlia: Gori, ze względu na Twierdzę, b. jednostronne Muzeum Stalina (10 GEL) oraz skalne miasto Uplicyche.
c) wschód, czyli Kachetia: Dawid Garedża – myślę, że to najciekawsze miejsce w Kachetii. Warte zobaczenia nie tyle z powodu samego monasteru, co z księżycowego krajobrazu. Marszrutki tam nie jeżdżą, dojeżdżają w okolice Sagaredżo i dalej trzeba łapać stopa lub wynająć taksówkę. Warto. Nie byłem tam, ale zza szyby auta Park Narodowy Lagodechi wyglądał przepięknie.
d) południe, czyli Samcche-Dżawachetia oraz Kwemo Kartlia. W Kwemo Karlii nie byłem, a z Samcche-Dżawachetii polecam Achalcyche. Jest tam twierdza, choć mi się podobało samo miasteczko z racji tego, że jest to tygiel gruzińsko-ormiański (w tej prowincji głównie mieszkają Ormianie). Stamtąd można także udać się do skalnego miasta Wardzia.
e) południowy zachód, czyli Adżaria i Guria: Batumi jest ładne, ale ja morza nie lubię, więc byłem tam tylko chwilę.
f) zachodni środek, czyli Imeretia: Kutaisi jest ładne, ale centrum można obejść b. szybko, nie zostawiałbym sobie dnia na nie.
g) północny zachód, czyli Megrelia i Racza-Leczchumi: nie.
h) Kazbegi, Swanetia, Chewsuretia i Tuszetia – zdecydowanie tak. To jedne z ciekawszych miejsc w Gruzji, gdyż wysoko w górach. Do tego w tych trzech ostatnich są kamienne wieże obronne, które tworzą, nie powiem, odpowiedni klimat. Z Kazbegi warto wspiąć się do kościoła Cminda Sameba – piękne widoki. Warto też pojechać na granicę rosyjską, gdyż po drodze również są piękne widoki. Jeśli miałbym wybierać między Swanetią a Tuszetią czysto krajobrazowo, to wybrałbym Tuszetię. Jakoś miałem wrażenie, że ładniej, wyżej i łatwiej o szlaki, można przejść do Chewsuretii, co wydaje się b. ciekawym pomysłem, ale trzeba mieć własny namiot. Z Omali do Szatili idzie się 4 dni, przy dobrej pogodzie. Z kolei jeśli nasz budżet jest bardzo ograniczony, to jechałbym do Swanetii, bo do Mestii można marszrutką się dostać, a potem do Uszguli, jak ja, stopem (a do Tuszetii z Alwani trzeba wynajmować jeepa lub liczyć na łut szczęścia i podwiózkę, ale lokalsi tam raczej rzadko jeżdżą, a jeepy są na ogół pełne) I ważne, nie słuchałbym lokalsów, którzy twierdzą, że trzeba wracać się tą samą drogą, można przez Lentechi, ale trzeba liczyć na stopa. Ja go złapałem dopiero drugiego dnia marszu z Uszguli. W Tuszetii sugerowałbym taką dwudniową trasę (jeśli nie chce się iść do Chewsuretii). Pierwszy dzień doliną, przez Dartlo do Czeszo i tam nocleg w pensjonacie (40 GEL z kolacją i śniadaniem). Następnie z powrotem do Omalo, ale granią. Trzeba tylko wstać rano, o 8:00, a po drodze jest mordercze wejście na 3000 m.n.p.m. (z jakichś 2000 m.n.p.m w 1h i 40 minut).
Chewsuretia również jest, rzecz jasna, ciekawa, ale dla mnie Tuszetia wygrywa. Z drugiej strony, łatwiej dojechać do Chewsuretii. Marszrutki odjeżdżają z Didube do Szatili w środy i soboty o 9:00. Jedzie sześć godzin, a wraca następnego dnia o 12:00. Są też autobusy do Barisacho, na pewno w środy o 16:15, może częściej.

Proponowane trasy. Batumi można sobie darować, jeśli bardzo chcemy morze, to lepiej udać się do Abchazji, czyli “Riwiery Wschodu”.
1) ze Swanetią: Kutaisi – Zugdidi – Abchazja – Zugdidi – Mestia – Swanetia – Lentechi – Kutaisi – Gori – Tbilisi – Dawid Goredża – Signagi (można po drodze się zatrzymać, ale nie trzeba) – Lagodechi – Tbilisi – Achalcyche – Kutaisi.
2) z Tuszetią: Kutaisi – Zugdidi – Abchazja – Zugdidi – Kutaisi – Gori – Tbilisi – Dawid Goredża – Signagi – Lagodechi – Telawi – Tuszetia – Chewsuretia – Tbilisi – Achalcyche – Kutaisi.

2. Armenia
Armenia nie jest jeszcze tak popularna jak Gruzja, ale to niedługo się zmieni, dlatego warto przyjechać tam już dziś. Uzasadnienie można znaleźć w moim niedawnym wpisie pt. “Dlaczego wolę Armenię od Gruzji”.
a) Erywań: Erywań – jeden dzień wystarczy. Nie będę oryginalny i polecę Kaskady (przy odrobinie szczęścia widać Ararat), Plac Republiki, Jezioro Łabędzie, Park Zakochanych itd. Warto także poszwędać się po okolicy ul. Puszkina (na zachód od Masztoca).
b) północ Armenii – czyli regiony Szirak, Lori i Tawusz: Z prowincji Szirak zobaczenie Giumri nie zaszkodzi, ale też nie powali. Podobnie Wanadzor w Lori. Już lepiej zobaczyć monaster Hagpat (Sanahin nie, dużo gorszy; ale nie jest to must-see, z Alawerdi trzeba taryfę brać). Tawusz mnie nie zachwycił, takie lasy.
c) środek Armenii – czyli regiony Aragac, Kotaik i Gegarkunik. Polecam wybrać się do twierdzy Amberd, ładne widoki są po drodze i z niej. Można też dalej, do samego Aragacu. Trzeba z dworca Kilikia wsiąść do marszrutki w kierunku Biurakan. Ja wsiadłem w taką, którą nie jechała do samej wsi, a gdzieś dalej jeszcze niż Asztarak (można też tam wysiąść i coś łapać) i mnie wysadził kierowca przy drodze do wsi. Stamtąd stopem, a potem ze wsi taksówką. Z Kotaiku polecam monaster Gegard oraz pójść z Garni (tam świątynia jest, ale nie polecam, mała i pełno ludzi, o czym pisałem tutaj) do twierdzy Hawuc Tar (ładna okolica). Do Gegardu trzeba marszrutką do Garni, a potem taksówką (na stopa bym nie liczył, bo droga kończy się chyba przy klasztorze i tam żadnej wsi nie ma).
Z Gegarkuniku polecam wybrać się nad jezioro Sewan. Monaster Sewanawank można obejrzeć, a potem iść na smażoną rybą suk.
d) południowo-zachodnia Armenia, czyli prowincja Armawir i Ararat: na pewno Chor Wirap, klasztor jak klasztor, ale widok na Ararat robi wrażenie (o czym pisałem tutaj). Dojechać można w godzinę marszrutką z placu przy dworcu kolejowym. Można także Eczmiadzyn – sympatykom sztuki sakralnej na pewno się spodoba, a pozostali będą mogli zobaczyć mniejsze miasteczko (z dworca Kilikia).
e) południowo-wschodnia Armenia, czyli prowincje Wajoc Dzor oraz Siunik: Wajoc Dzor jest takie sobie, można do monasteru Norawanku zajrzeć, ale jak pominiemy, to się specjalnie nic nie stanie. Polecam jednak z całego serca prowincję Siunik (moją ulubioną). Widoki są tam najprzedniejsze, choć surowe. Tam są też największe atrakcje, czyli monaster Tatev (dojazd z Goris, nie wiem, jak, bo ja tam miałem dojazd prywatny) oraz cmentarzysko Zorac Karer (ormiańskie Stonehenge; taryfa tania z Sisianu) – naprawdę warto. Poza tym można wybrać się w góry z Sisianu oglądać petroglify – malowidła jak malowidła, ale widoki przednie. Jest też szlak górski z wioski Tatev niedaleko klasztora do wsi Harżisw. Super jest też droga z Goris do Kapanu. A z Goris już niedaleko do Karabachu…

Proponowana trasa:
Tbilisi – Erywań – Garni, Hawuc Tar i Geghard – Erywań – Eczmiadzyn i Chor Wirap – Erywań – Sisian – Zorac Karer – petroglify w górach – Goris – Tatev – Goris – Karabach – Vardenis – (jezioro) Sewan – (opcjonalnie Hagpat koło Alawerdi) – Tbilisi.

3. Azerbejdżan
Na pewno warto, ludzie jak na całym Zakaukaziu b. gościnni i pomocni, kraj absolutnie zlaicyzowany, więc nie ma co się obawiać jakichś fundamentalistów. Raj dla miłośników herbaty.
Żałuję, że tak krótko byłem, dużo krócej niż w Armenii czy Gruzji, ale i tak podzielę się moimi uwagami.
a) Baku – na Baku jeden dzień spokojnie wystarczy. Polecam przede wszystkim stare miasto i prospekt nafciarzy. Wieczorem zaś sugeruję wycieczkę do Janar-Dahu, czyli pobliskich płonących skał, samoistnie palących się skał od tysięcy lat (trzeba taryfą chyba, choć możliwe, że jakieś autobusy tam jeżdżą).
b) Gobustan – przede wszystkim wulkany błotne. Fajna sprawa. Warto.
c) Surachany – świątynia jest beznadziejna, ale samo miasteczko klimatyczne i fotograficzne.
d) Szeki – warto, zwłaszcza na rewelacyjny bazar, na którym można zobaczyć walające się na ziemi głowy krów 🙂
Więcej nie widziałem w sumie w Azerbejdżanie, ale sugerowałbym wybranie się na północ w góry i nie spędzanie zbyt dużo czasu na półwyspie, lecz pojechanie w głąb kraju, bo tam tętni prawdziwe życie kraju 🙂 Podobno warto zobaczyć Kubę i Xinaliq.

Moja trasa: Krasny Most – Baku – Janar-Dah – Baku (jeden dzien) – Gobustan – Baku – Surachany – Baku (drugi dzień) – plaża nad morzem – nocny pociąg do Szeki – Szeki – granica – Legodechi

4. Górski Karabach
O Górskim Karabachu mówi się, że to “Armenia w pigułce”. Rzeczywiście, góry jeszcze wyższe, monastery jeszcze piękniejsze, a ludzie jeszcze bardziej gościnni. Do tego miasto-widmo i wciąż żywa w pamięci wojna.
a) Stepanakert – b. sympatyczne miasto, i tak tam trafimy, by wyrobić wizę.
b) okolice Stepanakertu: Susza – polecam, widać zniszczenia po wojnie wciąż, ale miasteczko zwiedzimy raczej szybko. Ja wysiadłem w Suszy z marszrutki do Stepanakertu. Zwiedzanie zajęło mi 2-3 godziny, a potem do Stepanakertu, gdzie spędziłem resztę dnia.
c) północ: Agdam – warto zobaczyć to miasto-widmo. Wjazd tam teoretycznie jest niemożliwy, ale praktycznie jest do zrobienia i to dosyć łatwo. Jedziemy do Askeranu, tam idziemy do taksiarza i mówimy, że chcemy do Agdamu. On podaje stawkę (bodaj 3000 ADM w dwie strony) i zawija wpierw do jakiegoś urzędu. Tam przeprowadzają z nami krótki wywiad i każą przysięgać, że nie zrobimy tam ani jednego zdjęcia. Przyrzekamy solennie, a potem i tak focimy (a taksiarz udaje, że nie widzi, bo czasem są kontrole żołnierzy).
d) zachód: Vank i Gandzasar – tak, warto, we Vanku jest płot z tablic rejestracyjnych oraz hotel w kształcie łodzi, a monaster spoko. Warto też do monasteru Dadivank (ja jechałem przez Mastakert stopem, b. długo) i potem do gorących źródeł w okolicach Kerwaczaru i opuszczonego radzieckiego sanatorium Dżermadżur (choć nie byłem ani w źródłach ani w sanatorium).
e) południowy wschód: polecam drogę do Krasnego Jaru, przepiękna. Za Krasnym Jarem polecam skręcić w lewo i udać się do klasztoru Amarasu (trzeba stopem). Klasztor jak klasztor, ale widoki przednie! W okolicach Krasnego Jaru jest też olbrzymi platan, najstarsze drzewo na terenie postsojuza.

Moja trasa: Goris – Susza – Stepanakert – Askeran – Agdam – Askeran – Vank – Gandzasar – Stepanakert – Hadrut – Amarast – platan – Stepanakert – Martakert – Dadivank – Kerwaczar – Wardenis

5. Abchazja
Abchazję na pewno warto zobaczyć, kiedyś określana mianem “Riwiery Wschodu”, na tym niewielkim obszarze znajdziemy potężne góry wchodzące do morza, nad którym panuje subtropikalny klimat. Oprócz tego stacja hodowli małp, o której krążą przeróżne plotki, oraz wyludnione miasta.
a) Suchumi – sympatyczne miasto. Polecam przede wszystkim stację hodowli małp. Niezwykłe, acz raczej przygnębiające miejsce. No ale pomnik uśmiechniętej małpy złagodzi ból widoku małp w poradzieckich klatkach. Wejście 150 RUB.
b) północ – ja byłem tylko w Nowym Afonie (tylko dla miłośników sztuki sakralnej), ale podobno jest ładnie, zwłaszcza jezioro Rica, ale uznałem, że tam za dużo rosyjskich turystów.
c) południe – dlatego polecałbym Oczamczyrę i Tkwarczeli – dwa b. wyludnione na skutek wojny miasta. Oczamczyra jest nad morzem, a Twkarczeli w głębi kraju, w górach, zatem można pójść na szlak z niego. Nie każdemu się spodobają te miejsca, bo tam nic nie ma w zasadzie, ale na mnie opuszczone domy i nieczynne fabryki zrobiły duże wrażenie. No ale nie ma tam ruskich turystów 🙂

Moja trasa: Zugdidi – granica – Gali – Suchumi – Nowy Afon – Suchumi – Oczamczyra – Tkwarczeli – Gali – granica – Zugdidi. Ale teraz bym pojechał jeszcze gdzieś bardziej na północ.

6. Osetia Południowa
Tradycyjne jeszcze nie mam żadnych info na ten temat.

Pomnik uśmiechniętej małpy w Suchumi:
DSC_0087

Advertisements
This entry was posted in Abchazja, Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, informacje praktyczne, Karabach and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Zakaukazie – informacje praktyczne (część 4: co warto zwiedzać?)

  1. kawairakija says:

    “w Nowym Afonie (tylko dla miłośników sztuki sakralnej)”

    W Nowym Afonie jest najładniejsza stacja kolejowa, jaką widziałem. Także jest to również miejsce dla miłośników kolei.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s