Zupa płodowa, czyli o różnicach między Wschodem a Orientem

Uwaga techniczna:
Ponieważ autor wrócił do swojego kraju, nudnego jak kotlet schabowy z ziemniakami, to wpisów będzie teraz mniej.
Koniec uwagi technicznej.

Super Express donosi (http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/robia-zupe-z-nienarodzonych-dzieci-te-zdjecia-wstrzasnely-swiatem_359189.html), iż w Chinach jedzą zupę z abortowanych płodów.
Ma być dobra m.in. na potencję.

Wiem, że źródło kiepskie, ale już sam fakt, że ta informacja wcale nie wydaje mi się nieprawdopodobna, chyba najlepiej obrazuje różnicę między Wschodem (rozumianym jako byłe kraje komunistyczne na obszarze wschodniej, południowej i środkowej Europy) a Orientem.

Różnica jest taka, że Orient, choć może nie jest to Ocean z Solaris, to jednak – przynajmniej dla mnie – jest, jak to się mówi, zupełnie inną bajką. W jego przypadku różnice nie sprowadzają się do intensywności używania klaksonu, do wielkości i charakterystyki wałówki zabieranej do płackarty, czy do stopnia gościnności (przy okazji, wiecie, jaka jest różnica między Polakami a Ormianami/Gruzinami/Azerami? Taka, że Polak zapytany o drogę, wskaże ją, zaś mieszkańcy Zakaukazia zaprowadzą do danego miejsca) itd.

Różnice są bardziej fundamentalne, jest to zupełnie inna percepcja czasu, kompletnie różna koncepcja relacji międzyludzkich, odmienny pomysł na komunikację z ludźmi itd.

Wiele razy byłem bardzo zdziwiony, a nawet poirytowany zachowaniem autochtonów na Zakaukaziu, jednak ich wścibskie pytania, nieśpieszność czy pewna natrętna bliskość (przynajmniej z punktu widzenia socjopaty) nie były czymś zgoła odmiennym, obcym dla Europejczyka. Podobni do np. takich Gruzinów są przecież nieco Hiszpanie – również leniwi, hałaśliwi i towarzyscy (to chyba pokazuje, że prosta dychotomia Wschód – Zachód jest niewystarczająca, gdyż należy odróżnić jeszcze od siebie Południe od Północy).

Przerywnik muzyczny
Jedna z bardziej popularnych piosenek w tym sezonie wakacyjnym w Gruzji:

Koniec przerywnika muzycznego

Jedyne dwa zachowania, które były dla mnie absolutnie inne i pewnie nigdy ich nie pojmę, zaobserwowałem właśnie w Chinach i Mongolii. Jeżeli ktoś wstaje bez słowa i wychodzi podczas obiadu w knajpie na półtorej godziny (jak pewna Chinka) albo wysadza Cię w środku nocy na stepie 120 kilometrów od najbliższej osady (jak pewien Mongoł), to tego nie można sprowadzić do niuansów kulturowych – to oznacza albo poważne problemy umysłowe, albo kompletnie inny świat, odmienną planetę.

Advertisements
This entry was posted in Wschód and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s