Vivian Maier

Zanim napiszę relację z wyprawy na Białoruś, pragnę napisać kilka słów o postaci, która mnie od kilku tygodni fascynuje.

VM19XXW04205-01-MC

Vivian Maier zrobiła ostatnio niemałe zamieszanie w fotograficznym światku (przy okazji polecam film “Szukając Vivian Maier“). Okazało się bowiem, że jej zdjęcia, kupione przypadkiem na wyprzedaży garażowej, dorównują poziomem elicie fotografii ulicznej, z Carier-Bressonem na czele. Na pozór nic w tym nadzwyczajnego, kolejny artysta dołączył do panteonu gwiazd. Należy jednak zdać sobie sprawę, że świat fotografii zdominowany jest przez mężczyzn, a kobiety pstrykające światowej klasy zdjęcia można policzyć na palcach obu dłoni (Abbott, Arbus, Cameron, Cunningham, Lange, Leibovitz, White).

May 5, 1955. New York, NY

Co więcej, jej zdjęcia są doskonałe nie tylko w czerni i bieli, ale i w kolorze. Nie wszystkim udaje się zachować poziom w obu tych technikach. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że tylko nielicznym.

VM1975K05679-03-MC

Ale to nie wszystko. Prace Maier zostały okrzyknięte wspaniałymi dopiero po jej śmierci. I teoretycznie w tym nie ma nic nadzwyczajnego. Historia zna wiele przypadków artystów, którzy stali się sławni dopiero po śmierci. Na ogół jednak starali się oni pokazać światu już za życia, często jednak ich geniusz wyprzedzał epokę. Inaczej ma się rzecz w przypadku Vivian: wszystkie swoje zdjęcia robiła do przysłowiowej szuflady, a właściwie pudełka. Odkryto 100 tysięcy negatywów, których Maier nikomu nie pokazywała. Nie zrobiła z nich też ani jednej odbitki. Do tego kilka tysięcy negatywów nigdy nie zostało wywołanych (!).

Undated, Canada

To jest właśnie w tym niezwykłe. W każdym artyście drzemie bowiem pierwiastek ekshibicjonizmu, grzech próżności. Pragnie on pokazywać swoje dzieła, chwalić się nimi. Nawet ja, niedzielny fotograf, mam nieodparte pragnienie skanowania negatywów i pokazywania ich w Internecie, robienia odbitek i oglądania ich ze znajomymi czy wręczania wybranym osobom fotografii w podarku. I chodzi mi nie tyle o obnoszenie się z moją artystycznością, bo niewieloma grupami społecznymi pogardzam bardziej niż, pożal się Boże, “artystami”, ale raczej o niespotykaną możliwością oglądania czy wręczania zatrzymanych w kadrze ułamków rzeczywistości.

Emmett Kelly as the clown figure "Weary Willie", Undated

Ale odbiegłem od tematu. Maier nikomu nie pokazywała swoich zdjęć. I jeszcze to można by było jakoś wytłumaczyć, stwierdzając, że może nie była świadoma ich kunsztu albo że była porąbanym odludkiem. Niestety, równanie nie pasuje, bo zachowała się korespondencja Vivian, która jasno dowodzi, że znała wartość swoich zdjęć.

January, 1953, New York, NY

Jeśli chodzi zaś o socjopatię, to i tutaj puzzle nie pasują, bo Maier pracowała przez 40 lat jako… niania. Co prawda miała swoje odchyły w postaci zabierania dzieci na spacery do rzeźni czy siłowego wpychania im jedzenia do buzi, niemniej musiała odnajdować się w tym zawodzie, jeśli z jedną rodziną żyła kilkanaście lat, a gdy popadła w tarapaty finansowe, jej dawni podopieczni kupili jej mieszkanie i opłacali czynsz.

April 19, 1971. Chicago, IL

I to sprawia, że postać Maier staje się jeszcze bardziej fascynująca i może tłumaczyć, dlaczego establishment raczej z niechęcią powitał wejścia Vivian na wystawy. Najsłynniejsi fotografowie byli bowiem fotografami zawodowymi, żyjącymi z robienia zdjęć. Nawet jeśli nie mieli wykształcenia stricte fotograficznego, to często mieli coś wspólnego ze sztuką (Carier-Bresson studiował malarstwo, Adams był pianistą). Tymczasem Vivian robiła zdjęcia głównie podczas spacerów ze swoimi podopiecznymi. Zakładała swój słomkowy kapelusz oraz wyjściową sukienkę i wychodziła przejść się z dziećmi. Po drodze robiła, niejako przy okazji, kilkanaście – kilkadziesiąt ujęć swoim Rolleiflexem i wracała do domu, nikomu nie pokazując wywołanych później negatywów ze spaceru.

Undated, New York, NY

W jej rzeczach nie tylko nie znaleziono żadnej odbitki, ale także jakiegokolwiek albumu fotograficznego. Była totalnym amatorem, co zmusza do przemyślenia pojęć “fotografia zawodowa” oraz “fotografia amatorska” i pokazuje, że dzięki postępowi technicznemu obecnie (Vivian fotografowała głównie w latach 50. i 60. ubiegłego wieku, a dziś jest pod tym względem tylko lepiej) każdy może robić zdjęcia. Ciekawe, ile jeszcze takich nieodkrytych talentów skrywają pudła po butach oraz dyski twarde?

VM1953W00034-03-MC

Może za bardzo rozpisałem się o tej historii – w końcu zdjęcia powinny bronić się same – ale jest coś w niej niesamowitego. Podsumujmy. Zdjęcia pewnej niani zostają kupione przypadkiem podczas aukcji bibelotów już po jej śmierci i okazują się mistrzowskimi kompozycji. Autorka zawsze ma aparat przy sobie (nawet u fryzjera!) i jest świadoma swej klasy, ale nie wykonuje odbitek swoich zdjęć, a negatywów nikomu nie pokazuje. Chodzi na spacery z dziećmi w tym swoim śmiesznym kapeluszu i tylko niejako przy okazji pstryka z biodra kilka autoportretów oraz trochę genialnych ujęć innych.

VM1978K05254-23-MC

W jej zdjęciach widać dużą wrażliwość, wyczulenie na detale, umiłowanie odmienności (trochę jak Arbus), ale także erwittowskie poczucie humoru. I choć najczęściej chodziła do slumsów (ku zgrozie rodziców swoich podopiecznych) i fotografowała biednych, to jednak nie są to zdjęcia, które na modłę polskiej szkoły filmowej “krzyczałyby tysiącem emocji”. Nie jest to sztuka zaangażowana, lecz po prostu życzliwa obserwacja i dokumentacja ludzkiej egzystencji, choć czasem – częściowo za sprawą kadrowania z dołu (poniższy portret mężczyzny w płaszczu) – sprawia wrażenie nieco odrealnionej (zdjęcie faceta na koniu). Fotografie są na tyle ciekawe, że nie przeszkadza mi nawet kadrowanie w kwadracie, które według co bardziej złośliwych jednostek stosują ludzie niepotrafiący się zdecydować na pion albo poziom.

Vivian-Maier-2

doc-7

September 18, 1962

Zamieszczone fotografie pochodzą z tej strony.

Advertisements
This entry was posted in Refleksje o fotografowaniu and tagged , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s